
5 maja 2026
Co jakiś czas zgłaszają się do nas osoby, które – kierując się dobrymi intencjami oraz szlachetnym oporem przed wyrzucaniem książek do śmieci – chcą podarować naszej bibliotece egzemplarze pozostałe po porządkach prowadzonych w domowych biblioteczkach.
Zawsze doceniam ten gest, bo wynika on z woli wsparcia biblioteki, a nie z chęci zysku. Niestety, w takich przypadkach jednak grzecznie odmawiam przyjęcia darów: starego atlasu, porwanego słownika pisarzy polskich, bajek dla dzieci w języku włoskim, rozpadających się podręczników do chemii sprzed trzydziestu lat czy albumu ze zdjęciami mazurskich jezior.
Biblioteka szkolna nie jest magazynem książek niechcianych. Nie jest antykwariatem, archiwum ani muzeum. Nie mogą w niej leżeć tomy zniszczone, brudne i postrzępione, nieaktualne, niedopasowane do wieku czy zainteresowań naszych czytelników. Nie gromadzimy książek po to, by leżały bezczynnie latami na regałach, zbierając kurz.
Tu książki powinny przyciągać tytułami, wyglądem i nowością. Powinny przechodzić z rąk do rąk i znikać z półek wkrótce po tym, jak na nich staną. Powinny być rezerwowane podczas swojej nieobecności i oczekiwane z wytęsknieniem przez kolejnego czytelnika. Powinny być chciane.
Aby tak się działo, książki w bibliotece szkolnej muszą spełniać oczekiwania uczniów – muszą trafiać w ich potrzeby i rozwijać pasje. Muszą prowokować okładką, intrygować tytułem i kusić obietnicą przygody. Muszą spoglądać na mijających je młodych ludzi i szeptać: Tu jestem! Otwórz mnie, a pokażę ci nieznany świat!.
Co o tym myślisz?