
9 czerwca 2026
Gdy słyszę słowa: „Niech pani mi poleci jakąś książkę!”, w głowie uruchamia mi się tryb Sherlocka Holmesa. Zanim bowiem zaproponuję jakiś tytuł, muszę wybadać aktualne preferencje czytelnicze ucznia. Bo to, że ktoś zazwyczaj wypożycza fantastykę, nie oznacza, że dziś ma na nią ochotę. Mam zresztą szczęście, gdy czytelnik w ogóle wie, jaki gatunek go dziś interesuje. Swoje śledztwo zaczynam więc od kilku standardowych pytań, które układają się mniej więcej w taki oto dialog:
– Na co masz dziś ochotę? Na kryminał, fantastykę czy może romans?
– No nie wiem… Może na fantastykę… Albo nie, ostatnio trochę fantastyki czytałam, więc wolałabym tym razem jakąś prawdopodobną historię. Wątek romantyczny może być, ale bez smoków i czarów.
[Czyli „Diuna”, Tolkien i Lewis odpadają. Szkoda… Ale pytam dalej.]
– To może jakaś młodzieżówka?
– O nie, młodzieżówka absolutnie nie! Wie pani, te książki z wydawnictwa X, z tymi jednakowymi okładkami, to jest coś okropnego! Tyle dziewczyn je czyta, a przecież tam jest mnóstwo błędów i literówek. A te opisy uczuć i jak on na nią patrzy, a ona na niego – no po prostu nie mogę! Gdzie w ogóle są redaktorzy?! Nie ogarniam tego! Także nie, młodzieżówki nie chcę.
[W tym momencie zaczyna mi coś świtać, ale jeszcze nie wymieniam tytułu. Przesłuchanie trwa.]
– A lubisz historie z motywem księgarni, antykwariatów czy książek w ogóle?
– O tak, jak najbardziej. Czytałam jakiś czas temu taką powieść japońskiego autora, coś o kocie i ratowaniu książek… Nie pamiętam tytułu, ale okładka była chyba pomarańczowa…
[No tak, standard…]
– Chodzi ci o powieść O kocie, który ratował książki Sosuke Natsukawy?
– O, tak, tak! Podobała mi się. Ten gadający kot i klimat antykwariatu…
– Mamy drugą część na półce, może chciałabyś przeczytać ciąg dalszy?
– Chyba nie tym razem. Ale sam motyw książek chętnie bym powtórzyła, tylko w nieco innej scenerii.
[W tym momencie już wiem, dokąd uda się moja czytelniczka w kolejną literacką podróż. Ona jednak jeszcze nie jest tego świadoma…]
– Może w Hiszpanii?
– O, niech pani mówi dalej…
[Teraz tylko trzeba lekko zarysować krajobraz…]
– Piękne uliczki Barcelony, tajemniczy Cmentarz Zapomnianych Książek i subtelny wątek romantyczny. Plus tło historyczne, które pozwala poczuć, że wydarzenia i bohaterowie są autentyczni. Co ty na to?
– Co to za książka?
[To książka, która znajdzie się na liście twoich ukochanych tytułów!]
– Cień wiatru Carlosa Ruiza Zafóna. Przepiękna historia, która ma kontynuację w następnych trzech tomach i jednym zbiorze opowiadań, wydanym już po śmierci autora. Zafón zmarł w 2020 roku. Wielka szkoda, bo miał w planach jeszcze wiele pięknych historii.
[Kiedy wypowiadam te słowa, trzymam już w ręku książkę, która za moment trafi do czytelniczki.]
– O, widziałam już gdzieś tę okładkę! I nawet zwróciła moją uwagę, ale książek jest tak wiele, że ciężko wszystkie przeczytać!
– To prawda. Trzeba jednak w całości oddać się tej opowieści, którą czyta się w danej chwili. Dopiero wtedy można w pełni utożsamić się z postaciami i współprzeżywać ich losy.
– Tak, ma pani rację. O ile oczywiście książka przypadnie mi do gustu.
– W przypadku Cienia wiatru nie mam co do tego wątpliwości!
– W takim razie ją wypożyczę.
[Zadanie wykonane!]
– Cieszę się. Masz miesiąc na jej przeczytanie. Jeśli jednak będziesz potrzebowała więcej czasu, przyjdź przed upływem terminu – przedłużymy wypożyczenie.
[Ostatnie słowa wypowiadam z ledwo skrywaną satysfakcją. Spokojnie spełniam formalności związane z wypożyczeniem, czując jednocześnie, jak mój wewnętrzny Sherlock Holmes skacze z radości.]
– Dziękuję, miłego dnia!
– Do widzenia!
Ale nie zawsze jest tak ławo. Najczęściej tytuły nie przychodzą mi do głowy tak szybko, a Sherlock Holmes plącze się niemiłosiernie i niewiele mam z niego pożytku. Najtrudniejszym jednak zadaniem jest zaproponować książkę osobie, która dużo czyta. Szereg wymienianych przeze mnie propozycji z miejsca odpada, bo po każdej słyszę: „Znam, czytałem, mam w domu”. Są momenty, w których mam w głowie pustkę i ciężko mi dopasować jakąkolwiek książkę do ucznia „na już”. Na szczęście ostatecznie i tak coś wspólnie wybierzemy – przecież nie mogę opuścić czytelnika w potrzebie!
Po każdej podobnej sytuacji obiecuję sobie, że przygotuję listę tytułów z różnych gatunków – coś z klasyki lub nowości. Wyuczę się tej listy na pamięć i będę mogła do niej sięgać, gdy trafię na wymagającego czytelnika. Jak dotąd jednak listy nie mam, więc przy następnej okazji znów czeka mnie trochę wysiłku. I wiecie co? Bardzo to lubię!
Co o tym myślisz?