CODZIENNIK BIBLIOTECZNY

BIBLIOTECZNE PRZYGODY, LITERACKIE PODRÓŻE, CZYTELNICZE ODKRYCIA


#14 DAĆ PRZESTRZEŃ I CZAS

Jest późne czerwcowe popołudnie. Piątek. Właściwie mamy już weekend. Siedzę w wypożyczalni przy moim bibliotecznym biurku. Lekcje skończyły się już jakiś czas temu. W całej szkole jest cicho i spokojnie – z wyjątkiem pomieszczenia obok. Dochodzą z niego żywiołowe odgłosy rozmów, przerywane co jakiś czas wybuchem chóralnego śmiechu. Głosy są jak fale – raz ciche i spokojne, za chwilę wzburzone, rozbawione lub zdradzające rozczarowanie czy żal.

Dziś po raz dziewiętnasty w naszej bibliotece spotyka się Klub Książki.

Zaczęło się od prostego pytania: „Czy mogłaby pani popilnować nas któregoś popołudnia w szkole? Chcielibyśmy porozmawiać o książkach.”

Tylko tyle. Nic więcej. Żadnych innych próśb czy wymagań.

W ciągu miesiąca zebrała się grupa kilku osób, która pod okiem liderki zgodnie wybrała termin pierwszego spotkania, przygotowała plakaty, założyła profil na Instagramie i grupę na Messengerze. Kilkakrotnie upewniałam się, czy aby na pewno piątkowe popołudnie to dla nich dobry termin na szkolne zajęcia. Okazało się, że jest on doskonały.

W centrum każdego spotkania jest książka, którą młodzież wybiera wspólnie w poprzednim miesiącu. Do tej pory omawialiśmy między innymi powieść Zanim wystygnie kawa Toshikazu Kawaguchi, Portret Doriana Graya Oscara Wilde’a, Chatę Williama P. Younga, Folwark zwierzęcy George’a Orwella, Doktora Jekylla i pana Hyde’a Roberta L. Stevensona, Yellowface Rebeki Kuang, Balladę ptaków i węży Suzanne Collins, Dumę i uprzedzenie Jane Austen, Szklany klosz Sylvii Plath, Wichrowe Wzgórza Emily Brönte, Marinę Carlosa Ruiza Zafóna czy ostatnio – Frankensteina Mary Shelley. Dzięki różnorodnym gustom i rozmaitym czytelniczym doświadczeniom, na kolejnych „klubach” proponowane są książki inne od poprzednich. Zawsze jednak – niezależnie od gatunku, tematyki, stylu czy czasu powstania – wybrane lektury wzbudzają ogromne emocje.

Rozmowy nie ograniczają się wyłącznie do przeczytanych tekstów. Wychodząc od fabuły, sięgamy nie tylko do innych powieści, ale również do filmów czy seriali. Co więcej – dyskusje często przenoszą się z obszaru fikcji do prawdziwego życia: do kultury, sztuki, polityki, społeczeństwa, religii, a nawet do bardzo osobistych doświadczeń. I nie są to przypadkowe dygresje czy zdawkowe wtrącenia. To spontaniczne, ale bardzo szczere i autentyczne spostrzeżenia, adekwatne do głównego wątku, a jednocześnie potwierdzające fakt, że literatura potrafi otworzyć czytelnika na innych ludzi i na świat.

Mamy swoje „klubowe rytuały”. Lubimy pić herbatę z kubków, które zawsze czekają na swoich właścicieli w komodzie; mamy słodkie przekąski, które wystawiamy na stoliku zrobionym z drewnianej szpuli i przykrytym brązowym aksamitnym materiałem, a w opanowaniu rozemocjonowanych rozmówców pomaga okrągły dzwonek – taki jak w hotelowej recepcji. Na niemal każdym spotkaniu pojawia się nazwisko Sienkiewicza i zawsze jest ktoś, kto nie zdążył przeczytać zadanej książki. Nie mamy tego nikomu za złe – dyskusja rozwija się w wielu kierunkach, więc każdy może wziąć w niej udział. Dopuszczamy jednak spoilery, dlatego mimo wszystko lepiej przyjść przygotowanym. Gdy zaś któryś z klubowiczów wcześniej opuszcza spotkanie, jest żegnany oklaskami. Z naszych rytuałów zamierzamy stworzyć „klubowe bingo”…

Jak to się stało, że przez dwa latach istnienia Klubu Książki na spotkaniach pojawia się co miesiąc średnio ok. 20 osób? Jak to możliwe, że zamiast wracać po ciężkim tygodniu do domu albo wyjść ze znajomymi na miasto, młodzież woli spędzać czas w szkolnej bibliotece? I jak to się dzieje, że gdyby nie moja sugestia, że czas wracać do domu, ci młodzi, którzy ponoć „niczego nie czytają”, siedzieliby do nocy i rozmawiali o książkach? Wiecie? Bo ja nie mam pojęcia! I właściwie żałuję, że do tej pory nie zadałam uczniom tego pytania. Niezależnie jednak od przyczyny, jestem zachwycona sposobem, w jaki młodzież potrafi przeżywać literaturę; na jak wielu poziomach potrafi ją odbierać i jak dojrzale umie o niej mówić.

A jaka jest w tym moja rola? Daję przestrzeń i czas. I nie przeszkadzam. Tylko tyle. Nic więcej.

Młodzież zajmie się resztą.


Odkryj więcej z CODZIENNIKiem BIBLIOTECZNYm!

Zapisz się, aby otrzymywać nowe wpisy na adres e-mail:


Co o tym myślisz?